Mały Gnom- nie kraść, wyzbyć się również żądzy i ciągłej chęci posiadania

Mały Gnom, mimo radości jaką odczuwał z powodu zwiedzania Świata Jasności, tęsknił za Mamą-Gnomem i Tatą-Gnomem oraz braćmi.

Był tez naprawdę głodny a uroki świata nie fascynowały go tak mocno, gdy głód skręcał mu żołądek. Teraz jego celem stało się zdobycie pożywienia, choć nie wiedział w jaki sposób to zrealizować. Oglądał wszystkie roślinki, bo z nauk babci zapamiętał, ze niektóre z nich mogą być jadalne, a niektóre trujące. Nie umiał jednak odróżnić jednych od drugich.

Zmartwił się nie na żarty: „Co teraz mam zrobić? Jeśli nie znajdę nic do jedzenia, to zabraknie mi sił i upadnę.”- myślał.

Posuwał noga za nogą, a głowa zaczęła mu strasznie ciążyć z bólu i osłabienia. Nagle za rozłożystym krzewem obsypanym różnokolorowymi kwiatami, ujrzał coś w rodzaju domku. Był on niewielki ale starannie zbudowany, z misternie rzeźbionymi drzwiczkami. Okiennice były uchylone, tak że można było zajrzeć do środka. Gnom zastanawiał się przez chwilę, czy może wejść do wypielęgnowanego ogrodu i zajrzeć przez okiennice by zobaczyć co kryje się we wnętrzu domostwa. Doszedł do wniosku, ze to chyba nic złego i tak też zrobił. Przeszedł wąską ścieżynką i zajrzał przez okno. Z wrażenia zakręciło mu się w głowie, gdy ujrzał na stole owoce, chleb i inne pożywienie. Prawie wskoczył do środka, ale przypomniało mu się co mówiła mama: „Nie wolno brać tego, co jest własnością innego.”

Stanął na ścieżce i prawie się rozpłakał, ale przekazanie mamy było tak silne, ze nie miał śmiałości postąpić wbrew niemu. Po krótkiej chwili przed domem zjawił się właściciel- wesoły Królik, który zdziwił się widząc Gnoma, ale zaprosił go do środka. Gdy dowiedział się, jak długa Gnom odbył drogę, przygotował poczęstunek, a mały gość najadł się do syta i rozradował.