Lęk przed psami

Ania była małą dziewczynką, która mieszkała w dużym, ceglanym domu razem z mamusia i tatusiem. Miała własny pokój pomalowany na biało i czerwono, i duże „dorosłe” łóżko oraz kredens dla lalek z okrągłym, czerwonym uchwytem pośrodku drzwiczek. Wyglądało to, jak gdyby ktoś zasadził tam pomidora. Czasem Ani marzyła o tym by to był prawdziwy pomidor, bo wtedy mogłaby rozbić świetne kawały. Prosiłaby kogoś by wyjął coś z jej kredensu dla lalek a potem patrzyłaby jak dłonie tej osoby zagłębiają się w miąższu, kiedy próbuje przekręcić pomidora! Uważałaby, że to wyglądałoby bardzo zabawnie. Lubiła myśleć o wesołych rzeczach, ponieważ na ogół była szczęśliwą dziewczynką. Czasem jednak czuła się bardzo smutna Jedną z przyczyn jej smutku były psy. Ania bardzo bała się psów. Jej mamusia powiedziała kiedyś, że kiedy Ania była bardzo mała, wielki pies skoczył na nią i bardzo ja przestraszył. Ania nie pamiętała tego wydarzenia, wiedziała tylko, ze nie znosi tylko kiedy w pobliżu są psy. Gdy tylko jakiś się d niej zbliżał zaczynała się bardzo bać. Drżała i chciało jej się płakać, miała ochotę płakać. Miała ochotę bardzo szybko uciekać  albo wspinać się na kogoś, jakby był wysokim drzewem, na którym mogłaby poczuć się bezpiecznie.  Jej mamusia i tatuś rozumieli, jak bardzo boi się psów, ale wielu ludzi wcale tego nie pojmowało. Nazywali ją głuptasem i śmiali się z niej, a czasem- i to było jeszcze gorsze- próbowali ją zmusić by zaprzyjaźniła się z psami. Popychli w jej stronę swe wielkie, śliniące się zwierzaki i mówili „spójrz, on jest bardzo łagodny”. Ania wpadała w popłoch. Zaczynała wić się i piszczeć. Próbowała uciekać, a wtedy pies skakał na nią, lizał ją po twarzy i próbował przewrócić. Im bardziej Ania się bała, tym bardziej napastliwy stawała się pies. To była całkowita katastrofa. Ania zdecydowała, że najlepiej jeśli będzie trzymała się z daleko od psów. Jednak gnębił ją pewien wielki problem. „Właścicielką” tego problemu była Helenka, jej najlepsza przyjaciółka. Helenka nie uważała tego za problem, ale Ania- tak. Ten problem to duży, brązowy pies, który należał do Helenki i i jej rodziców. Mieszkał w ich domu i był wielkim włochatym brytanem, którego sierść sterczała i wyglądała tak, jakby ktoś przeczesał ją miotła pod włos. Ania widziała kiedyś kreskówkę, której bohater został poddany wstrząsowi elektrycznemu i wszystkie włosy stanęły mu dęba. Czasami Ania zastanawiała się, czy rodzina Helenki nie podłączyła psa na noc do gniazdka elektrycznego, by nadać jego sierści taki wygląd. Wiedziała oczywiście nie robią, bo nie wolno majstrować przy kontaktach elektrycznych…